Archiwum 05 października 2003


paź 05 2003 Dawno tu nie byłam
Komentarze: 2

                                               Dawno już tu nie byłam.....:)

No tak... życie sobie płynie w zawrotnych prędkościach, a ja ciągle nie mogę pojąć sensu mego istnienia... Czy ja jestem jakaś "specjalna"- inność mnie przytłacza... Na każdym kroku spotykam się z nietolerancją... Umieram pod tym ciężarem... I ciągle tyle pytań: "Dlaczego? Gdzie? Po co?"- Ta sztuczna opiekuńczość... Idziesz ulicą i znowu umierasz.... patrzysz na szare twarze... myślisz, że możesz coś zmienić, ale świata nie uczynisz leprzym- mogę jedynie "uzdrowić" samą siecie, a i to będzie ciężkie.... Cóż mogę powiedzieć- Nie mam perspektywy na leprzą egzystencję.... Wszystcy mnie olali... ludzie których kocham odwracają się ode mnie.... Dlaczego?- dlatego, że nie umiałam okazać im miłości- dlatego, że jestem wyprana z uczuć, wypalona z wszelkich ludzkich odczuć.... PUSTA!!!! Niech ktoś mnie wypełni jakąkolwiek treścią... Nie chcę ciągle bładzić bez celu.... nie chcę oszukiwać samej siebie.... Chcę być "normalna"... tak bardzo "normalna"....

!SKOMENTUJ!

gothic : :
paź 05 2003 Wierszydła
Komentarze: 2

Nie jestem aniołem wierz mi...
Skrzydłeł nie mam Twych...
Poplamionych krwią i łzami...
Krzykiem sponiewieranych...
Nie mam też dłoni wiatrem pisanych...
Włosów słońcem barwionych...
Oczu niebem zdobionych....
Mam tylko słowa które pustką są wszelką...
Mam tylko serce rzecz niewielką, a jednak w swej nicości jest czymś czego anioły nie mają... Mam łzy.

Tam za wzgórzem rodzi się mój nowy dzień...
W goryczy zatapiam oczy piekności Twej...
Na skroniach doznań rozkosznych zabijam myśl...
Zabijam ją bólem serc zdradzonych... złamanych...
Tam za wzgórzem rodzi się nowa łza...
Spływa sama po bladych policzkach...
Z jezior srebrnych oczu Twych.
Ta, która krwią pisała słowa...
Ta, myśl Twoja nowa...
Ta, łzami zdobiła skronie
Ta ,co siedziała na goryczy tronie
Ta, płacząca w uśmiechu
Ta, co zabijała dla grzechu...
Ta, co umarła dla czystości
Ta, oddana bez końca miłości...
Ta... grzeszna, dziś konająca.... Heu!


Zaczarowana płomieniem istnień.
Płomieniem wszelkiego życia...
Ona już nie oddycha, jej zimne są lica.
W jej rzyłach już krew nie tetni
Pulsu nie ma, blada, zimna...
szukająca szczęścia doszła do końca...
Utoneła, dla miłości dziś tak jakby śpiaca...


To Dla niej płakały anioły...
Ona w złotym runie uśpiona...
Dziś różą zakwitła jesienią...
Dziś myślą pobladła jak kartka...
Krwią poplamiona dłonie....
I tylko jedno słowo wyszeptać umie:
"Przepraszam"- słowa nie słyszy....



Twoje oczy są jak rzeka.... dziś spokojane już ich nie ma...
Płaczą wodospadem wspomnień, śmieją się gdy tylko wspomnę...
Zatopione, raz zamglone, usypiaja w wiecznym śnie...
Proszę zostń krzyczy serce... Jednak ja... już nie ma Cię...
Ty krórego oczu niepamiętam... pozostaje tylko płęta...
"Nie kochaj chłopaka którego imienia nie znasz".......

Bólem pisana... Skazana na samotność,
stoją pod bramami wszelkiej goryczy.
Piję tylko rozkosz ostatnim łykiem...
Wdycham powietrze, które mnie truje...
Ostatni oddech, ostatnie serca bicie...

Smutek i żal w sercu gości...
Czemuż ja żyję w samotności?
Kiedyś Twoją byłam, lecz na wspomnieniach skończyłam.
Blada, zimna, o oddechu ciężkim i ledwo dyszącym.
Otwieram drzwi.. Tożto Ty? Nie Ty?

Jakże niewdzięczna stoję pod Twym sercem...
Uchylam ust i dłoni w podzięce za to, że miałam Ciebie choć przez chwilę..
Za to, że byłeś przy mnie... Jednak ja kocham, a kochana nie byłam...
Czy to miłość NOWA???


Powiedz, dlaczego na twarzy masz łzy?
Powiedz, dlaczego plączą Ci się dni?
Powiedz czy wciąż o mnie myślisz?
Czy wciąż o mnie śnisz?
Powiedz czy nadal w tęsknocie chcesz żyć?
I znowu ktoś ma marzyć i śnić!?
Czy wolno nam jeszcze marzyć?!
Czy wolno nam jeszcze żyć?!

CZASEM WOLAŁABYM MARTWYM WIDZIEĆ CIĘ... ŻEBYŚ BYŁ TYLKO DLA BOGA I DLA... MNIE.


Przepełniona półcieniami marzeń, które straciły barwy. Ze złamanym sercem na początku istnienia. Włosy słońcem barwione. Oczy niebem pisane. Przeznaczona goryczy... Uwięziona w kącie stoję. I tylko powietrze łykam ostrożnie... Czy to powietrze moje? Czy Twoje.....?

Wynoś się wstrętny robalu z mej duszy i serca! Zabijasz mnie co nocy, jak nędznym morderca... Dręczysz swym wzrokiem. Nie chcę Ciebie nawet w snach! Krzyczę choć wiem, że to już nie ja......


Bezpieczna nie jestem. Nie mam Twoich ramion... Uciekam przed bólem. Uciekam przed sobą samą. Na szybie jeszcze Ty. Na dłoniach krople krwi... Choć już dawno na oczach mych padłeś.... Deszcz jeszcze płacze jak me oczy

Bólem wypełnione oczy... strachem napełnione usta. Bo bólem są Twe oczy... a starchem są te usta. Krwią z oczu spojrzenia... boję się pocałować wspomnienia.... Zapomnę..... Twoje usta... zapomnę, że jestem pusta.


Ta która z ogni piekielnych powstała. Na ustach krew miała. W czeluściach piekielnych spłodzona. Na krzyżu pomrze, bo naznaczona. Przeklęta! Wygnana! Na stosie spalona! Upadła z nieba. Piękna, lecz konająca........ Przepraszam, że umarłam na krzyżu cierpień. Za życie Twoje, a grzechy... NASZE!///////////////

                                                                                  
Patrzę na smukłe sylwetki drzew. W ich gałęziach słychać ptasi śpiew. Czuję ich zapach- To jak Twój. W gałęziach zostawię marzeń rój. A kiedy w górę spojrzę i żal mój w obrazie liści sie rozwiera. To wierze, że przy mnie jesteś. Choć dobrze wiem, że nikogo nie ma.... że to tylko drzewa.

WYSZŁAM NA ULICĘ I SPOJRZAŁAM ŚMIERCI W TWARZ. ONA TYLKO WYSZEPTAŁA: "MAŁO CZASU MASZ..."- POSZŁAM ... JA NIE CHCĘ UMIERAĆ!!!


I tylko płacz aniołów, które nie poszły spać.
Słowa szeptem pisane w duszy.
Krew przelana na skórze, dziś w sercu krzyczy.
Jak kiedyś oczy Twe w moich dłoniach...


Zamknięte drzwi nikt ich nieotwiera...
Sama po środku pustki...
Oczy tylko przymróża by nie płakać...
Zaciska dłonie, zagryza wargi....
Uciekaj! Ona nie słucha....
Stoji choć ból, stoji bo czeka....
Na co? Sama nie wie..........


Nie ma takich słów które opowiedziałyby to wszystko co mną targa i co targało zanim Cie staraciłam, a teraz prubuję odzyskać twoje zaufanie, które tak łatwo odeszło. Chcę nadal Cię kochać i czuć się kochaną na wieki.... Teraz już wiem co staraciłam.


Uwięziona w przeszłości... we wspomniniach.
Uwięziona na pastwe głodu- przeznaczona.
Miłości smaku już nie zazna...
Jedynie gorycz gorzka jak piołun wykszywia jej wargi w grymasie.
Boi się.. Jednak umiera choć nie musi...
Umiera duszaona w kącie strachu...

Nikt już nie śpiewa, nikt już nie słucha. Ostatni odech tylko zakłuca, cisza wszelka . Zamknięte oczy serca wspomnienie. Usta złączone to ukojenie i tylko szepty bezwstydne. Na szybie serce palcem malowane, które po środku jest przełamane. Dziś łza tylko oblewa ciszę. Szloch przerywa ją, a kiedyś ta cisza była rozkoszna... Dziś rani serca, bo jest nieznośna....


W oczach masz łzy. Dlaczego płaczesz?- pytam. Bo nigdy już cię niezobaczę....

Mój piękny książe... O oczach z rąk Boskich stworzonych. Włosach niczym miodowe runo... Czyż kochać mam i bezcześcić spojrzeniem Boskość? Czy kochać mam i niszczyć dotykiem złoto? Umrzeć wolę, by wiedzieć wreszcie co mam czynić... Zabij mnie byś był mój... do końca.


Czekam na ciebie... choć czekać nie muszę. Modlę się choć potępiasz mą duszę. Boję się spojrzeć w twoje oczy... Boję się ujrzeć miłości rozkoszy. Patrzysz jednak na mnie jak na ofiarę. Kusisz sparawiając, że przepadam na dnie, by tylko usłyszeć: "Kocham..."


Raz jestem kwiatem, raz ciernią. Gdy raz poczujesz mój zapach, a on zabuzuje w twych żyłach jak narkotyk... jestes stracony. Nie będziesz mugł bez niego żyć. Umrzesz by choć raz go jeszcze poczuć jak piołun. Nikt jeszcze nie zarwał mojej róży, nikt nie poczuł jej zapachu. Nikt nie wie gdzie kwitnie, choć ona jest blisko... W Twoim sercu......


Życie jest tylko senna droga do Śmierci....


Miłosnym tchnieniem zamienię szepty... w słowa.


Wiem, że Cię z kądś znam...
Na drodze życia skrzyżowane dłonie...
Widzę Cię, a jednak to tylko ty...
Ten który przyszedł, przez niego łzy ronię...


Rodzę się, by zginąć... umrzeć i przepaść bez śladu
Rodzę się by nienawidzieć by BYĆ.Nie ma w tym ładu
Rodzę się dla Ciebie, byś mnie dręczył, a ja konała
Rodzę sie na nowo w uśmiechu i smutku, obolała
Rodzę się w Twych oczach, choć wiem, że dziś umrę

Gdy patrzę dziś na twe zdjęcie...
A żal mój w kawałku papieru się rodzi...
Prubuję cię schować na dnie szuflady...
Jednak nigdy spalić... Bo popiołem nie była nasza miłość.


Goryczy samak mam w ustach...
To tak jak pocałunek śmierci...
Całujesz mnie choć jestem pusta...
Łza w oku ciągle się kręci...
Prubuję zapomnieć o goryczy...
Uciekam od wspomnienia....
Jednak to śmierć- śmierci życzy...
Nie uratuję już mego marzenia...
... Ciebie


Czy słyszysz moje szepty...
To noc ciemna, to dzień blady.
Na oczach ma sen, choć obudził się już dawno.
Patrzę dalej- to Ty?
Pytam swego serca.
Z oczu płyną łzy...
Czy wróciłeś, by kochać?!
Dla mnie wróciłeś?!
- On milczy...
Spoglądam na niego... To on!!!
Czemu milczysz?!-
Bo wstyd mi twego bólu....................

Zapominam już jak wyglądasz... Nie chcę pamiętać! Zamykam oczy gdy tylko usłysze twe imie.... Zatykam lica... Czyż mało mi goryczy.... Chciałabym pamiętać!!!


A ja ciągle czekam i łez się swych niewstydzę... O miłość żebrzę, by choć usłyszeć, że jesteś.... Poczuć cię chwilę i uciec ze łzami... Przytulić i zabić.... Teraz wstyd mi swoich Bóstw........


Na skraju dwuch drug... Przy twarzy twarz. Złączone w uścisku dwa ciała. Włosów spleciony sznór. Oczu wpatrzonych blask i tylko szeptów cień na ścianie dwuch ras....


Na dłoni oddane serce. Na palcach duszy cień. To dla ciebie oddaję serce na pożarcie łask. Dla ciebie duszę potępiam.... Bo byłeś mi sercem i duszą, dziś brakuje mi bicia i myśli.......

Co dzień szukam swego szczęścia... Zatracona w rozpaczy umieram, by narodzić sę na nowo. Rodzę się, aby konać... Tak mało, a jakże dosyć....

gothic : :
paź 05 2003 Uciekaj
Komentarze: 0

>.:Uciekaj!:.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

...Czy ja naprawdę mam na czole napisane...: "Zapraszam wszystkie Ufoludy, chore stworzenia i tym podobne- normalnych facetów- nieuwzględniam..!!"....? Do tąd przyjacielsko nastawiony Wjtek w poniedziałek mnie rozwalił!!! Wracając z pruby powiedział mi, że się we mnie zakochał... Tak poprostu bez ogródek... Zaniemiałam... Nawet się tego nie spodziewałam... Ja go lubię, ale tylko lubię!!! Tak bardzo jest mi go szkoda... ale cóż - życie....

gothic : :
paź 05 2003 Pod wpływem chwili
Komentarze: 1

>.:Pod wpływem chwili:.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Nie! Nie! Nie! Nie chcę żadnych facetów!!! Żadnych intruzów którzy mogliby zachwiać jakąś tam harmonię! Mój umysł mówi- Nie!- dla miłości...( nie urodziłam się dla niej...).... Jednak w sercu coś się łamie... Tak naprwdę to z utęsknieniem czekam na miłość.... Anka! Opanuj się! Skupmy się na rzeczach sęsownych, bo to co w owej chwili mną targa jest beznadziejne i skazane na porażke. Mianowicie- rok z kawałkiem który wypełniony był żalem, bólem i świadomością utraty czegoś bardzo ważnego zarysował się w moim życiu wielką, czarną krechą i niechęcią do jakich kolwiek zwiąsków... a tu ZONK- pomyliłam się... odkryłam, że moja całkiem zbyteczna niechęć do pułci przeciwnej tak naprawdę była lekką przesadą... a teraz gdy dostałam "plakietkę" z napisem- feministka... nie mogę pojąć tego iż przez tak długi czas mogłam kochać... jednak nie umiałam.... a może nie chciałam... Żałosna jesteś Aniu! No tak... wracając do sęsu sprawy... jest sobie "egzotyczny pan" i jest zauroczona w nim dziewczynka. Która ujrzała owy obiekt na spacerze wraz z Shel po ulicach "umieralni". Łaziłyśmy całe sobotnie popołódnie i załamywałyśmy brakiem jakich kolwiek obiektów "westchnień". Sześć godzin łażenia bez celu zaowocowało ujrzeniem zjawiskowego obrazu.... hm... nawet nie wiem jak ten chłopak ma na imie... ale to nie ważne... ważne jest to, że moja desperacja wzrasta, a bark "kogoś"- doskwiera.... Niechęć, nienawiść, zwątpienie zmagają się we mnie z potrzebom bezpieczeństwa, pragnieniem by mieć choć jednego bliskiego człowieka, który by się o mnie troszczył (nie wliczam Shel- bo to całkiem co innego:)... Z jednej strony nie chcę się przywiązywać, bo z natury jestem samotnikiem- nie nazwałabym tego strachem... prędzej wstydem przed samą sobą... Ale strachem? Nie!!! Jednak zdaję sobie sprawę z beznadziejności sytuacji i wiem, że cały ten zamęt sercowy nie ma najmniejszego celu, ani sęsu.... beznadziejność polega na tym... że moje jesienne zdołowanie wzmaga u mnie nieśmiałość- moją ukrywaną skrzętnie słabość.... Dziś (niedziela) stwierdziłyśmy razem z Shel, że pasujemy do siebie jak puzzle... jak dwa kawałki czekolady z jednego papierka.... - to wszystko wywołane przez produkt polski, % - 10,5 marki- wino proste, rocznik- 2003...:))) se se se i tak się miło zrobiło. Siedziałyśmy zwyczajowo w parku na którejś z koleji ławeczce ( następna wspomnienie do kolekcji) i popijałyśmy owy specyfik w pokaźnych ilościach... Gdyby nie fakt, iż grupa łysych stworzeń zaczeła nas gonić... byłoby całkiem miło... Bardzo się cieszę z faktu iż mam swojego- tylko swojego bloga... dzięki któremu moje żale w jakiś sposób się uwolnią....

-----------------------------------------------------------------------------------------------

P.S- *Życie płynie swoim tempem... pogoda przepiękna... A ja? ...Mam doła!!! Niech ktoś mi pomoże!

* Moja mama przyłapała Kube (brata) na paleniu fajek... No tak i to moja zasługa........ nie mogłam patrzeć jak mój bart niszczy sobie zdrowie i pali fajki...

* Dziś dzień sprzątania ziemi- ... nasz- dzień PICIA!!!!

Zaczarowana płomieniem istnień.

Płomieniem wszelkiego życia.

Ona już nie oddycha, jej zimne są lica.

W jej rzyłach już krew nie tetni

Pulsu nie ma, blada, zimna...

szukająca szczęścia doszła do końca...

Utoneła, dla miłości dziś tak jakby śpiaca...

> notka 3<

!Skomentuj!

gothic : :
paź 05 2003 Jesienne zawirowania
Komentarze: 0

>.:Jesienne zawirowania:.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Ten tydzień był okropny- taki... męczący, lecz leniwy. W owej chwili nawet myślenie jest bolesne... :). Uczyć mi się wybitnie nie chce, więc leżę cały czas na kanapie i zajadam się chrupkami. ( tak robi człowiek zdołowany- przez to tyje:). Postanowiłam, że pisać będę co niedziele, gdyż moje ciągłe zabieganie za sprawami mało ważnymi - wypełnia mój tydzień do granic możliwości...Bardzo dziękuję wam za wpisywanie się w księgę gości... Jest mi bardzo miło, że ktoś (choćby przez przypadek) wszedł tu i zostawił po sobie ślad... Dopiero co zaczełam egzystować w wirtualnym życiu. Nie wiem czy to komukolwiek pomoże, ale przynajmniej ja będę miała bodziec do działania.... No tak- coż mogę powiedzieć o sobie... O swoim życiu? - Żyję, bo tak trzeba... istnieję nie dla kogoś, lecz dla samej siebie... I to właśnie jest złe- idę przez życie samotnie... tak pusto, za razem beznamiętnie i obojętnie... Sama tego chciałam... dawniej...- teraz jest chyba inaczej... Jesienna aura działa na mnie nieczym relanium... wszystko się uspokaja... Moja zwyczajowa pewność siebie znika... i zamykam się w czterech ścianach- żyjąc samotnie w totalnej prużni uczuciowo- emocjonalnej... No tak- jesień... pustka w sercu i w głowie i ciągła chęć zmiany siebie... nie ważne czy na leprze- ważne jest to, że ujrzałam toksyczność mojego postępowania, zarys złej chemii która przeze mnie przepływa ilekroć się zamyślę... I ciągle taka pustka... Moje samopoczucie przechodzi jakąś zmianę. Humor-neutralny. Ani wesoły, ani smutny. Wielka niewiadoma....Wszystko jest mi obojętne... Taka prużnia i zacofanie uczuciowe... :-/. Wielce mnie martwi ta obojętność na wszystko... Nierozumiem siebie: przygaszona, skryta, tajemnicza, mieszanka wszystkiego co negatywne... miliardy myśli które piętrzą się w główce... Chęć zmian... siebie i otoczenia... Wmawianie sobie usilnie, że jest dobrze... choć nie jest!!! Nienawidzę się oszukiwać, ale czasem tak jest lepiej...- mówić sobie o rzeczach dobrych- jasnych... Choć w sercu smoła.... No tak koniec tych jesiennych pierdoł....! Życie nie po to jest, by ciągle się nad niem zamartwiać.... kogo ja oszukuję? Mam jesiennego mega- doła...:( nie przez sam fakt, iż jest jesień, lecz przez to, że jestem sama.... w tak ważnej chwili przełomu mego życia- Nie mam nikogo komu mogłabym zaufać.... Nauczyłam się uciekać przed ludźmi, chować się we własnej "umieralni".... Nauczyłam się kłamać.... Nauczyłam się nieprzywiązywać do rzeczy żywych... Źle robię- wiem.... i dlatego zmnienię się! Oto moje postanowienie na wrzesień! ;). Zobaczymy jak długo dam rade z oszukiwaniem własnego "ja".... No cóż....? Co ja mogę tu jeszcze napisać...? ( zważywszy, że chciałam by ta notka była wyjątkowa)... zazwyczaj na blogach pisze się o wszystkim i o niczym.... Nie oszukujmy się- czasem ludzie wypisują prawdziwe bzdury... kompletnie nie przydatne i tylko zajmujące czas.... No tak- ta notka należy do takich "zbytecznych" żali, które i tak mi nie pomogą... POTRZEBUJĘ BRATNIEJ DUSZY!!! Tak trudno teraz znaleść kogoś wartościowego, kto by ujoł mnie "czymś"... Jak znam życie i miasto w którym mieszkam- to osób natury "wartościowy" (podkreślam wartościowy)- ni ma! Są ćpunki które nawet się nie kryją tylko łażą niczym widma po ulicach "umieralni"....;P, są łysi i tym podobne stworzenia- tak bardzo znienawidzone przeze mnie i nie tylko, nietolerancyjne- punki ( nie to żebym miała coś przeciwko nim...:)... i cóż... aż strach wyjść na ulice.... bo albo cię ubiją, albo wyśmieją... nie ma miejsca na tzw. gota.... ;) ... Poruszę teraz temat przyjaźni- niewiele w tym ujmę, bo w zasadzie mam jednego przyjaciela pułci żeńskiej.... Na imie ma Ania (EH... to pospolite imie...) i jest jedyną osobą na świecie która mnie rozumie.... Znamy się już kawał czasu i bardzo ją koffam!!!! :) - Przynajmniej z nią czuję się sfobodnie, nie mam ograniczeń, mogę powiedzieć wszystko.... Rozumiem ją, ona- rozumie mnie.... to chyba dobry układ? Ania/ Shel- równie samotna osoba jak ja, uważana jest za flegmatyczną choć w moim mniemaniu jest wspaniałą osóbką, która nie może odnaleść się w świecie- tak samo jak ja.... No tak.... rozlałam się- tak naprawdę o niczym.... Eh... ta jesień nawet niepozwala skupić się na rzeczach ważnych.... No cóż... może za tydzień coś spłodzę....:)

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Przepełniona półcieniami marzeń, które straciły barwy.

Ze złamanym sercem na początku istnienia. Włosy słońcem barwione.

Oczy niebem pisane. Przeznaczona goryczy...

Uwięziona w kącie stoję. I tylko powietrze łykam ostrożnie...

Czy to powietrze moje? Czy Twoje.....?

> notka 2<

!Skomentuj!

gothic : :